Zapytała głosem drżącym:
— Pan profesor Halski?
Brzydki — trywialny mężczyzna odparł ze słodyczą:
— Właśnie wszedł przed chwilą do gmachu!
Zdziwiła się, że go nie ujrzała.
— Tak?...
Drżącemi rękami wydobyła trochę pieniędzy.
— Proszę... proszę go tu poprosić, powiedzieć, że ktoś, jakaś pani...
Wziął pieniądze i szybko znikł w długiej gardzieli ciemnawej sieni.
Za parę chwil, bijąc butami o kamienną posadzkę, powrócił.