Nagle spoważniał.
— To źle! Niech pani nie suggestjonuje sobie podobnych idei.
— Wszak są one przekonaniem pana.
— Tak, mojem... Ale nie odnoszą się do takich, jak pani kobiet...
— ?...
— Widzi pani — madonna, choćby najgenialniejszego malarza, na ścianach muzeum przestaje być madonną. Bohomaz Marji, odpowiednio umieszczony, na ołtarzu, w obramowaniu majowych bzów, robi wrażenie podniosłej boskości. Natomiast Böcklinowskie nimfy przetrwają zwycięsko szpetotę monachijskich pinakotek i na ścianach mało artystycznych halli są zupełnie swobodne.
Umilkł na chwilę — poczem, osnuwając ją jakiemś łagodnem spojrzeniem, dodał:
— Pani musi zostać na ołtarzu!
Zdobyła się na siłę woli.
— Choćby z krzywdą...