Z grobów, z trumien rozwartych, od gnijących nieszczęść, od fosforyzującego próchna, szaleje pomruk rzeczy, nigdy nie wygasłych i — nigdy nieprzebolałych.

Lecz — oto niestety — mało kto o tem wie, mało kto rozumie przyczynę „płaczu kobiety”.

I każdy zapyta — czego płacze?

*

I Halski pyta.

— Czego Pani płacze?

Rzeczywiście. Ogląda się dokoła. Musi mu dać pretekst tego płaczu, wytłumaczyć i sobie dać pretekst.

Więc chwyta się drobiazgu, zazdrości.

— Myślałam, że Pan nie sam... że...

Halski, pochylony nad nią, wyprostował się jakby z niesmakiem.