— Oprócz męża nie znałaś innego mężczyzny?
— Nie! Nie!
Triumfalnie, radośnie zabrzmiał jej głos. Sądziła, że tą czystością swoją podbija go i wiąże.
I gdy pochylony już tak, że spijał z jej ust oddech i chłonął w siebie iskrzenie się jej oczu — zapytał:
— Przysięgasz?
Odparła mu bez wahania, szeptem mniszeczki, ujawniającej czystość swego ciała w adoracji północnej.
— Przysięgam!
Oczekiwała ramion, ust, zwarcia się ciał...
Oderwał się od niej, jakby z żalem, z trudem.
Sądziła, iż jej nie wierzy. Szybko mówić zaczęła.