Lecz przygasił w sobie ten wzrok i podniósł się uniżonym gestem.

— Łaskawa pani raczy wybaczyć, że ośmieliłem się...

Mówił cicho — dziwnie cicho — specjalnem sciszeniem.

— Kto pan?

— Przedsiębiorstwo pogrzebowe przysłało mnie. Lękałem się, że mnie uprzedzą konkurenci, więc użyłem fortelu.

— Przedsiębiorstwo pogrzebowe?...

Na twarz Reny wystąpiła gwałtowna bladość. Zapomniała, iż może być związana jakkolwiek z ludźmi, którzy umierają, których kładą do trumien, którym się kupuje groby...

— Pan? Dlaczego do mnie?...

— Ach! Łaskawa pani nie wie?

— O czem?