Kaswin albo Halski.

Tego drugiego niema.

Ali!

Wychodzę z pokoju do salonu.

Pozostawiam drzwi sypialni uchylone. Wychodząc, miałam jeszcze piekielną myśl zaświecić nocną różową lampkę i uchylić kołdrę — ot... na noc...

Na długą, rozkoszną noc, Helu!

(Ach, proszę... nie przerażaj się. Czy nie czynisz tego sama — prawda, pobłogosławiona w tym kierunku, ale czynisz!...)

Więc wszystko to dzieje się niby przez zapomnienie.

I nie patrząc na Alego, mówię:

— Ach!... Jak gorąco!...