I to dla Alego.
Ach! Nie aniołów to śpiew!
Drgała tam raczej brzęcząca moneta używania w miłości. Nie interes pieniężny, lecz raczej korzyść zmysłowa.
I tem była silniej podana, że na zimno.
Bo aktor ten wzruszy do łez, który sam nie płacze.
Pamiętaj o tem, Helu, bo i w małżeństwie ta wiadomostka przydać Ci się może.
Długą chwilę było cicho. Już lękałam się pomyłki. Czyżby nadwrażliwość dziecięca Alego zawiodła? Sforsowałam nutę. Träumerei zawyło, jak to „pienienie się u piersi” Przybyszewskiego. I powoli, z kąta wypełzać zaczęła ku mnie przekształcająca romantyczność...
Posłyszałam krótki dech...
Pierwsze wrażenie?
Wstręt.