Grałam Träumerei.
I wiesz, co?
Chcąc dowieść, że nie jestem „kaleką”, zaczęłam płonąć na zimno w niemożliwy sposób. Chwilami ogarniał mnie wstyd, bo zdawało mi się, że to jakiś krzyk pożądania wyrywa mi się z piersi.
Gdy przestałam grać, Halski odezwał się z cienia:
— Jak na początek... nie źle.
Sądziłam, iż znajdę go nawpół szalonym; pohamowałam swój gniew i odezwałam się obojętnie:
— Gram to pierwszy raz...
— Nie wierzę! — odparł — lecz w to wierzę, że pani gra Szumana tak po raz pierwszy.
*
Więc, widzisz, gram znów Szumana.