Nie wiem!...

Nie wiem!...

Podniosłam moje obnażone ramię, z którego spływały fale muślinu i koronek.

I ucałowałam je.

Ja!

Tak.

Ale jak!... Wpiłam swe usta w pachnące ciało. Wgryzłam się w nie do nieprzytomności.

Stuk bramy na dole obudził mnie.

To Ali wychodził.

Czy wiesz, ten hałas przywiódł mnie do równowagi. Jednym susem byłam w salonie u otwartego okna. Wezbrała we mnie wesołość złego stworzenia, które się napiło młodej krwi.