To dopełniło miary.

Jeszcze słodziej powtórzyłam:

— Do jutra!...

I znikłam, zamykając drzwi od sypialni.

Wszakże — nie na klucz.

Z kim innym zrobiłabym to coup de maîttre — to zgrzytnięcie klucza, tę niby trwogę przed nim, przed sobą.

Ale przed tem obałamuconem tak prędko dzieckiem nie warto!

W kilka minut posłyszałam, jak Ali wychodził. Ja tymczasem badałam siebie przed lustrem.

Byłam bardzo en forme. Oczy me ślicznie błyszczały, tak, jakby Ali nie odszedł z kwitkiem. To jest, przypuszczam, żeby tak błyszczały... bo właściwie nie wiem, czy... Słowem, byłam zachwycającą.

I czując to, czy zapragnęłam, aby mnie ktoś całował, czy chciałam kogoś całować?...