— Nie chwalę, ale...

— I nie potępiasz.

Wybucha nagle, aż nosek się jej czerwieni.

— Dlaczego się nie mają kochać?

— Bo ona nie jest wolna, bo jest uczciwa, a przynajmniej za taką uchodzi, bo taki Halski, deprawujący kobiety z towarzystwa, zasługuje na to, aby go usunięto precz poza społeczeństwo, bo są to oboje wyrzutki tego społeczeństwa... a ona gorsza i bardziej pogardy godna od każdej, każdej...

Brakuje mi tchu, brakuje mi słów.

Czuję się bardzo wzburzona, szczęka dolna lata mi jak na sprężynie. Mimo to podziwiam się w lustrze, tak ta pasja dodaje mi blasku i uroku.

Maryla patrzy na mnie tępo.

Wreszcie odpowiada:

— Kapelusz ci się skręcił na bakier.