Tymczasem dziewczyna przechyla głowę i mrużąc lekko oczy, wpatruje się w swą ofiarę.
— Pan ode mnie ucieka, a ja cierpię!...
„Nokturn” rozpływa się w przyciszonym akordzie. Ewelinka z wdziękiem opiera głowę o pulpit i pozostaje w tej pozie chwil kilka, żałując, że nie może widzieć siebie samej i ocenić w całej malowniczości sytuacji, w której się znajduje.
Pan Wentzel tymczasem mieni się na twarzy wszystkimi kolorami tęczy.
Boże mój! Ona... przez niego cierpi, a on stoi jak wkuty w dywan, nie mając siły, aby powiedzieć słowo na swoje usprawiedliwienie!...
Ewelinka obserwuje go spod oka.
Cieszy się serdecznie rozpaczą wyrytą na chudej twarzy chłopaka.
Cierpi! Mężczyzna cierpi z jej powodu.
O radości!
Nie wie jednak, jak wybrnąć z tej sytuacji.