Chłopiec, stukając gwałtownie obcasami, zniknął w ciemni przedpokoju.
Za chwilę słychać było donośny głos dziecięcy:
— Mamo!... Jakiś o mieszkanie!
— To pokaż! — odezwał się głos kobiecy z głębi mieszkania wychodzący.
Seweryn wszedł do przedpokoju i zamknął za sobą drzwi wchodowe23.
Zapach gotującej się brukwi i topionego masła uderzył go na wstępie.
— Kuchnia musi być blisko — wyszeptał z niezadowoleniem.
Lecz nie miał już czasu oddawać się dłuższym uwagom nad rozkładem mieszkania, bo drzwi prowadzące do saloniku otworzyły się z impetem i w jednej smudze światła ukazał się chłopiec a potrząsając energicznie głową, zawołał:
— Proszę pana za mną. Mamcia nie ubrana, a tatki nie ma. Dzieci mają lekcje i nie ma nikogo starszego, tylko ja jeden.
Mówiąc to, wydymał w dziwny sposób klatkę piersiową i uderzał się po niej z zadowoleniem.