Figlarne są te dziewczęta, miłe i młode! Bodaj-to młodość... ożywiła go! Czuje się sam odmłodniałym, odrodzonym!.. Nie widzi swej brzydoty, chudości i siwych włosów. Zdaje mu się, że gdyby miał taką młodość świeżą i zdrową ciągle obok siebie, wróciłby do lat dawnych, do gorących namiętności trzydziestoletniego mężczyzny.
I z zagadkowym uśmiechem wciąga na nogi pantofle, dar i pracę Makenowej.
Kto wie jeszcze jak będzie. Jest niezależny, wolny, jeszcze młody, powodzenie ma u panien niemałe, może się zdecyduje... ożeni...
W panieńskich łóżeczkach, pod niebieskiemi, różowemi i białemi kołderkami, leżą „gołąbki” otulone, z włosami gładko splecionemi z tyłu, z przodu zakręconemi w papiloty. Niebieskie, różowe lub zielone veilleuzy palą się blado przed obrazkami albo statuetkami Dziewicy. Panienki zasypiają spokojnie, wesołe, rozbawione jeszcze tą farsą, jaką urządziły Makenowej i staremu Heldingowi. Uśmiech rozjaśnia ich wpółsenne buzie, gdy myślą o kosmyku chwiejącym się nad uchem i o tem, że Helding wziął ten flirt zbiorowy na seryo a Makenowa z przestrachu i zazdrości pozieleniała.
I doskonałe w swem okrucieństwie, spokojne w tej zbrodni, jaką wyrządziły, rozrywając silne jak śmierć uczucie, zasypiają jedne po drugiej, gołąbki białe niewinne, łagodne w mdławych światełkach, składając na piersiach ręce giestem pensyonarek śpiących w dortoirach Sacré-Coeur, giestem aniołów otaczających fałdy błękitnego płaszcza przezroczystej wśród chmur Madonny.
KONIEC.
UWAGI DO WYDANIA ELEKTRONICZNEGO
Na początku dokumentu dodano numerację rzymskimi cyframi; numeracji tej nie było w tekście oryginalnym. Strony numerowane cyframi arabskimi pozostawiono bez zmian, poza przesunięciem ich na koniec wyrazu, jesli nowa strona przypadała w jego połowie.