Jedź do domu.

HANKA

Ale... żeby mnie tatko skórę zdarli. Nie pojadę.

ZBYSZKO

Zresztą nie becz. Jeszcze daleko. Może się jeszcze co zmieni.

HANKA

Ale... takim jak ja, to cygany los wyklną. Mnie zawsze najgorsze się trafi. Potrzebne mi to było. Boże! Boże!... To chyba się utopić.

ZBYSZKO

Dużo by ci pomogło.

HANKA