Co? co?

ZBYSZKO

Wyciągniemy kopytka... pa!

do Juljasiewiczowej

Pa, lalu!...

wychodzi.

SCENA XIV

DULSKA

Straszne rzeczy... straszne... słyszałaś, jak on mówi! a to najgorsze, że taki zdolny — taki utalentowany! ta żeby chciał, to przed nim kariera — no... ale nie chce, nie chce... zaraz dadzą drugie śniadanie!... Nie chce, mówię ci... nie, nie. Tylko lumpuje i lumpuje. Jak weźmie te parę reńskich w biurze, tak ginie. I jak to wygląda!... Nic, tylko kawiarnie i spódnice.

Hanka wnosi tacę z wódką, serem i zakąską.