Jadzia i Tadzio, przyzwyczajeni do maniactw ojca, pili herbatę i jedli gorące serdelki.
Elszykowski sięgnął po leżący na stole „Kurierek”.
— Dlaczego mama zostawia gazety na stole? — zapytał z wymówką, zwracając się w stronę żony. — Jadzia stara się czytać fejletony16, a teraz Bóg wie co w nich drukują i dobrze wychowane panienki nie powinny czytać takich rzeczy!
Elszykowska nie odpowiedziała na ten zarzut męża, usiadła poza samowarem i oparła twarz na dłoni. W jasnym świetle wiszącej lampy wydawała się jeszcze starszą, nędzniejszą i bardziej pomarszczoną.
Elszykowski rozwinął „Kuriera” i czytać zaczął. Tymczasem Tadek z drugiej strony starał się przeczytać ogłoszenia. Jadwisia obojętnie spoglądała na kłęby pary bijące z samowara.
Nagle Tadek łamiącym się głosem podrostka zawołał:
— Proszę taty! trzeba podać do „Kuriera”!
Elszykowski, zdziwiony, spoza drukowanego arkusza się wysunął.
— Dlaczego?
— Bo ten Bełszyński nie może już dawać korepetycji!