— Może...
Śmieli się oboje leniwym, niemiłym śmiechem.
Za drzwiami apartamentu rozległo się człapanie pantofli.
— Wreszcie idzie to stare bydlę — mówiła wdzięcznie Matylda Sztrumpf.
Drzwi się otwarły.
Zbyszko wcisnął się przemocą.
— Może się i młode bydlę na co przyda! — zaproponował.
*
Na pierwszego Matylda Sztrumpf nie zapłaciła czynszu, co więcej, gdy Dulska posłała z biletem stróża, ten zaraportował, że „pani” powiedziała mu, że się już z młodszym panem ugodziła.
Dulska posłała ponownie stróża.