— Tylko, proszę cię, nie zaczynaj tej kwestii. Chyba chcesz, żebym zaraz uciekł...
Głos kobiety nie mięknie, stawia się trochę hardo.
— Tak, ja wiem... ty zaraz uciekasz. To najwygodniej.
— Proszę cię, jestem zdenerwowany.
— A ja!...
— Ty? czym? wiedzie ci się dobrze, wyglądasz wybornie, utyłaś, podobno do dziecka masz guwernantkę francuską.
— A ty się nie pytasz, skąd mam na to wszystko?
— Co mnie do tego, moja droga. Znasz mnie i wiesz, że jestem dyskretny!
Aż huczy od tej dyskrecji i wygodnej polityki naokoło płaczliwego głosu kobiety.
— Dyskretny!...