Porzycki spojrzał na nią zdziwiony.

— Dlaczego?

— Bo nudno tu.

— Co znowu! Teraz właśnie zaczynają się zjeżdżać wszyscy.

— Och!... wszyscy!

— No tak. Teraz dopiero nasi przyjechali. Widzi pani? Ta w lila to pani Zajączkowska, a ta w białym to Orsetti, a ta...

— A ta w czarnym?...

— O! to nasza kochana Sznapsia.

— Jak? co?...

— Nazywa się Szapkiewicz, więc ją tak nazywamy.