Mężczyzna zadecydował nagle.
— Chodźmy stąd. I tak chciałem coś zjeść. Przejdziemy się.
— Dobrze, chodźmy. To jakaś zła kobieta ta pani!
Wychodzą.
Zła kobieta.
Teraz kolej na Tuśkę znieść tę obelgę, ten policzek, zadany słowem kobiety jej duchowej istocie.
Gdzieś niegdyś czytała, że najpierwszym obowiązkiem kobiety jest... być dobrą.
A ona była złą.
Na próżno pragnie utwierdzić się w przekonaniu, że postąpiła słusznie, moralnie, etycznie. Nie chciała słuchać szmeru pieszczot i pocałunków — ona, kobieta moralna i nieposzlakowana. Przy tym te pieszczoty były z jednej strony wyłudzone podstępem i obłudą, z drugiej strony dozwolone głupią słabością i brakiem godności własnej. Były więc zupełnie karygodne i zasługiwały na wypędzenie z ciepłego kręgu, w którym przebywają ludzie uczciwi.
Obowiązkiem kobiety być dobrą.