— Zostańmy tu na noc!
— Na noc?
— Tak! przespać się można względnie znośnie. Rano zobaczymy wschód słońca. Dziś nawet nastroju wywołać niepodobna. Za wiele ludzi... A ja chcę, żeby pani pokochała Morskie Oko!
— Ależ!...
— Co? ależ... o co chodzi? Puder pani ma przy sobie, a to grunt. A więc...
Pita nic nie mówi, ale aż cienkie nozdrza jej noska drgają, tak bardzo pragnie nocować przy Morskim Oku.
Tuśka zamyśla się.
Czy może to uczynić? Wszak w tym nie ma nic złego. Widzi, iż kilka osób przygotowuje się do przenocowania. Nie wie jednak, dlaczego przez umysł jej przesuwa się pani Warchlakowska i jej córeczki, które w całym komplecie z werandy swojej asystowały ich wyjazdowi do Morskiego Oka.
Odsuwa jednak tę myśl, natomiast to drugie nęcące i miłe opanowywa ją całą siłą.
I tak przecież ma zamiar odjechać zaraz po powrocie z wycieczki.