Drzwi były uchylone, Tuśka dokładnie słyszała całą rozmowę.
— Dzień dobry ci, Pito!
Pita wstała i dygnęła z daleka.
— Dzień dobry pani!
— Ucałuj mnie na dzień dobry.
Jak manekin drewniany Pita podeszła, ujęła rękę Porzyckiej i złożyła na niej leciuchny pocałunek.
Dokonawszy tego czynu chciała oddalić się, lecz Porzycka zatrzymała ją za rączkę.
— Nie odchodź! pozostań przy mnie chwilkę! Usiądźmy razem. Czy chcesz trochę porozmawiać ze mną?
— Jeżeli pani każe.
— Ja ci nic kazać nie mogę. Ale powiedz mi, dlaczego jesteś zawsze tak poważna? Podobno pogniewałaś się o coś na wycieczce. Tak mi mówił mój syn? Czy to prawda?