I ten list.

Zmięła list i wsunęła go w torebkę, pieniądze przedtem wyjęła i umieściła za gorsem.

Mak pieściwie podniosła do ust.

— Jaki śliczny!

— Pani śliczniejsza.

— Ja?

— Tak, dziś pani jest śliczna. Oczy ma pani jeszcze turkusowsze niż turkusy w uszach. A... jaka cacana bluzka... Te kwadraciki wcale, wcale...

Tuśka kupiła wczoraj czarną jedwabną bluzkę, w którą były wstawiane kwadraty z czarnej koronki. Delikatne ciało o złotomorelowym połysku przeświecało przez oczka koronki.

Porzycki oczyma w te kwadraciki się wpił.

— Atłasy!... — wyrzekł z uśmiechem.