Tuśka udała, że nie rozumie.

— Ależ to jedwab i irlandzka koronka.

— Ja mówię o tym, co pod koronką...

Rumieniec oblał twarz Tuśki.

— Och!...

Zarumieniła się jeszcze gwałtowniej, dostrzegłszy, że o kilka kroków od niej stoi Pita.

Dziewczynka, ciągle smutna i coraz więcej zamknięta w sobie, trzymała w ręku korespondencyjną kartę; z jakimś widoczkiem.

— Czego chcesz? — spytała ją szorstko Tuśka.

Twarzyczka Pity pozostała niezmieniona. Błękitne oczy osunęły się po twarzy matki i błąkać się zaczęły dalej.

— To pani Porzycka napisała do mnie karteczkę — wyrzekła kładąc korespondentkę na stole. — Listowy ją zostawił z listami u gaździny.