— Pan daruje... ja muszę jechać do domu.

— Dlaczego?

— Pan zapomniał. Dziecko niezdrowe.

Akcentuje silnie to niezdrowie córki, której przed godziną nie wahała się zostawić samej w sadybie. On wzrusza ramionami.

— Ależ to nic nie jest... Pita sobie poradzi.

— Przepraszam. Ja wiem, co mam zrobić.

Markowska miesza się znów do rozmowy.

— Ta śliczna panienka, która była z panią w Kuźnicach, chora?

— Trochę na gardło.

Aktorka wydaje się silnie zaniepokojona.