— Aha!... a to moje!... a wy co?...

Z kąta odpowiadają mu spojrzenia:

— No... no... wcale... wcale... winszujemy!

Orkiestra gra polkę.

W epileptycznych skokach zaczynają się trząść pary. Ku Tuśce zmierzają żądni zbliżenia się do jej atłasowego biustu mężczyźni.

— Pan ten... Pan ów...

Pochylają się głowy przystrzyżone na lato, ale ona odmawia.

— Nie tańczę polki.

Ma ten wyborny smak, że będzie śmieszna, rosła i pełna, skoro się zacznie trząść w podrygach i skokach.

Porzycki siada przy niej z miną plantatora, biorącego w posiadanie plantację trzciny cukrowej.