Ale Pita najeża się jak mała boule de neige w czasie wichru.

— Idź, Pito...

— Nie, mamusiu!

Pita nie lubi tańczyć. Jest na to za leniwa, przy tym za czysta, za elegancka, aby znosić kontakt z jakimś nieznajomym, może zakurzonym rękawem.

Studencik odchodzi zasmucony.

Znów jakaś głowa, ostrzyżona do skóry, skłania się przed Tuśką. Aranżer zabawy prezentuje:

— Pan...

Dalsze słowa toną w gorsie koszuli i dźwiękach orkiestry:

— Nie tańczę polki.

Porzycki jest uszczęśliwiony.