Ach! gdyby to była prawda... Gdyby on rzeczywiście kochał ją tak silnie, ażeby...

Nie śmie dokończyć nawet myśli. Jest to bowiem myśl tak zuchwała, że olśniewa ją i razi jak błyskawica. Gdyby...

— Nie, nie.

A przecież tak się dzieje często na świecie, tak się dzieje w życiu, skoro się ludzie bardzo kochają i żyć bez siebie nie mogą...

Te myśli dopełniają miary. Przed Tuśką miga jakaś słodka wizja, coś graniczącego z rzeczywistością.

Dojeżdżają do sadyby Obidowskiej.

*

Z daleka Tuśka i Pita dostrzega, że ktoś stoi przed domem, prawie we drzwiach sieni.

Jest to ktoś w zielonawym, wyszarzałym palcie i nowym, słomkowym kapeluszu. Niepoczesny, niepozorny, zgarbiony, blady i zatarty...

Tak Tuśka, jak Pita poznały go od razu.