— I pływa?

— Spodziewam się!

— No! no!...

Porzycki oglądał rewolwer i myślał:

— Coraz głupszy. Jego syn z pewnością tak by się nie zachował na wycieczce, jak on...

Żebrowski patrzył na świecącą w ręku aktora broń, wreszcie obejrzał się dokoła i wyrzekł jakby zalękniony:

— Lepiej niech pan rewolwer schowa.

— Dlaczego?

— Bo może pan nie ma pozwolenia na broń, a jeszcze kto nadejdzie...

Nie chciał się przyznać, że widok tej nabitej broni przejmował go niepokonanym, nerwowym strachem. Już od dziecka lękał się śmiercionośnych narzędzi i nigdy nie bawił się żołnierzami, tak jak inni malcy, raczej kuł po kątach lekcje lub czytał gazety, lubując się szczególnie ogłoszeniami.