Nic nie wie o tym mieście — w mgłach się jej gdzieś w myślach ściele.
— Porzycki się bardzo podoba we Lwowie — mówi Sznapsia — tam brak właśnie aktora w tym rodzaju. Cieszę się, że wpłynęłam na niego dodatnio w tym kierunku.
Tuśce uderza krew do głowy. — Wpłynęła!... Od tej chwili przecież tylko ona powinna mieć wyłączny wpływ na Porzyckiego. To ją podnieca i z całą świadomością tego, co czyni, pyta:
— Czy Lwów jest drogie miasto?
— Bardzo.
— No... ale żyjąc we troje... dziecko i dwoje ludzi, to wypadnie taniej?
— To zależy.
Zapada cisza.
Sznapsia już wie wszystko.
Ogarnęła wzrokiem Tuśkę, jej twarz zmalałą i mizerną, następnie siedzącą w milczeniu na belkach Pitę, skurczoną, zrezygnowaną, jakby w oczekiwaniu jakiejś katastrofy...