Nagle odzywa się mężczyzna:

— Żeby też jedna z was miała tak śliczne włosy, jak ta dziewczynka, która siedzi przed nami.

— Przecież ja mam także złote włosy.

— Aha, eau de fée czy tam aureoline czy jak tam. Ale ta mała ma miękkie, jasne, długie...

— Wielka historia... w jej wieku...

— A... toteż to... w jej wieku!

Pita siedzi nieporuszona, tylko uszki jej pokrywają się delikatną czerwienią i płoną wśród złotych włosów jak dwa płatki maku pomiędzy łanem zboża.

— Co ty masz za pasję mówić nam przykre rzeczy? — pyta wreszcie jedna z kobiet.

— Bo was lubię.

— Daj mi lepiej tę różę... miętosisz ją cały wieczór, zwiędnie.