Początek stąd pieśni w rodzaj przysłowia zmienionej, a wynoszącej pod niebiosa w pochwałach i dzielność ową, i odwagę nie lada:

Inni niegdyś nam słoną rybą psuli zdrowie,

Na cuchnących swych wozach dowożąc ją zgrają;

Teraz po nią na miejsce trafiają synowie,

A w znak życia, skaczące u stóp ryby drgają.

Gdy ojców mniej pochopnych hamowały grody,

Synów morskie spiętrzone nie zastraszą wody.

Za jeleniem lub dzikiem w trop chodziły sfory,

Ci polują na skarby z morza i potwory.

29. O nowej na Pomorzan wyprawie i zjeździe z Kolomanem