12. Cesarz o pokój prosić zniewolony
Słysząc to niektórzy dostojnicy i poważniejsi wiekiem dziwili się wielce i mówili miedzy sobą: „Już też, gdyby mu wyraźnie Bóg nie pomagał, nigdy by takiego zwycięstwa nad poganami nie odniósł, ani nam tak mężnego czoła nie stawił. Lecz i to drugie przyznać potrzeba, że gdyby taką potęgą Bóg go nie uzbroił, w rozprawie tej z mocarzem, któremu pół świata dań niesie, nigdy by lud nasz dlań się nie zdobywał na takie pochwały”. Była w tym może atoli tajna myśl Boża, iż z cesarza chwałę przenosił na Bolesława, głos ludu bowiem, jak zwykle bywa, głosem jest Boga. To tylko nie ulega wątpliwości, iż lud ten, nucąc tak o nim, instynktu z niebios dowodził. Cesarzowi pieśń jego była w niesmak, więc bardzo często wzbraniał ją śpiewać; ale wynikał stąd właśnie skutek przeciwny, bo swym zakazem jeszcze do nucenia jej głośniejszego na przekór pobudzał. Widząc na koniec z wielolicznych przykładów, iż tylko tym wzbranianiem męczył lud daremnie, a woli boskiej oprzeć się nie zdoła, umyślił w duszy co innego i co innego uczynić postanowił. Musiało mu to przyjść na myśl, iż lud tak mnogi pod chorągwiami dłużej bez łupów żyć nie mógł, gdy tymczasem Bolesław jak lew ryczący wkoło nich obiegał. Konie padały gromadnie, ludziom dokuczał trud ciągły, bez możności wypoczynku i pożywienia stosownego; a nadto otaczały ich zewsząd wielkie gęstwy leśne, mnóstwo bagien niezbrodzonych, pomiędzy tymi nowa dokuczliwość od gryzących rojnie komarów; strzały też wroga polskiego były za ostre, chłopstwo z pałkami zajadłe, tak wszystko niemożliwym czyniło dopięcie zamiaru. Udaje zatem, jakoby ciągnąć chciał na Kraków, jednakże mniemając przez to zastraszać Bolesława, nie omieszkał doń orędowników wyprawić z wezwaniem do zawarcia zgody; to zaś poselstwo jego mówiło już tylko o daninie pieniężnej, o dostarczeniu żołnierza nie robiło wzmianki. Opiewał to właśnie przyniesiony przez nie:
13. List cesarza do króla Polaków
„Cesarz Bolesławowi, panującemu książęciu polskiemu, łaskę swą i pozdrowienie. Przekonawszy się o twej dzielności, przychylam się do zdania starszyzny mojej, a skoro mi 300 grzywien wypłacisz, stąd w pokoju odejdę. Tego mi dość, gwoli341 honorowi memu, jeśli żyć odtąd będziemy w zgodzie i miłości. Ostrzegam wszakże, iż gdybyś nie przystał na to, a trwał w oporze, możesz mnie oczekiwać w murach twego Krakowa”.
14. Odpis cesarzowi
Na powyższe wezwanie książę północny odparł cesarzowi:
„Bolesław, panujący książę polski, pokoju chce wprawdzie, ale nie w nadziei złożenia pieniędzy. Od woli to waszej cesarskiej mości zależy odejść lub pozostać, lecz na mnie przez bojaźń lub obowiązek ani lichego obola nie wytargujesz. Zaszczytniej mi bowiem, walcząc za wolność, królestwo polskie utracić, jak żyć w pokoju, lecz hańbą okupionym”.
15. Odwrót cesarza trupy prowadzącego za sobą
To posłyszawszy, cesarz ruszył pod Wrocław, obległ go i tyle wskórał, iż na miejsce żywych, których z sobą przywiódł, trupy ich otrzymywał. Udając wszakże, jakoby zmierzał do Krakowa, tu i ówdzie pomajaczył koło rzeki a strachu Bolesławowi tym niby ruchem zaczepnym starał się napędzić, ale na swym pomyśle zawiódł się bardzo, Bolesław albowiem mniej o to dbał wcale i posłom jego nic innego jak przedtem nie odpowiadał. Tak gdy daremnie się silił, a raczej szkodę i niesławę niżeli tryumf i korzyść z tego dla siebie widział, musiał z koniecznością się pogodzić i odwieść z sobą trupy zamiast daniny. Jakoż żądając wprzód za wiele przez pychę, już tylko teraz małej rzeczy się domagał i ani grosza nie zyskał. A ponieważ w dumie swej był zamyślił podbić Polskę i wolność starożytną jej wydrzeć, Sędzia sprawiedliwy pomieszał mu te szyki, a te inne krzywdy zrządzone srodze dał przypłacić tak jemu, jak i doradcy jego Świętopełkowi.