Martwa od dawna, lecz dotąd nadobna;

Jej widok ziębi, jej wdzięk do łez wzrusza,

Bo już piękności nie ożywia dusza,

Jej wdzięk jest tylko uśmiech pozostały

Na chwilę w ustach, co ducha oddały.

A jej rumieniec, chorowita krasa

Która na trupich licach nie zagasa,

Ostatni odbłysk zachodnich promieni,

Co się wokoło ruiny czerwieni,

Ostatnie czucie, co żegna nadzieję,