Ale cóż taka modlitwa pomaga,
Gdy winowajca za niewinnym błaga? —
Przed ludźmi — niech on sławy mej nie broni,
On, wiem, że dobry — przebaczy — a oni —
Niech co chcą mówią — sława! cóż mi po niej?
Nie będę prosił, aby zgonu mego
Nie opłakiwał — nie jestem tak dumny —
Nie masz piękniejszej ozdoby dla trumny
Jak łza żałośna brata kochanego.
Pierścień ten — niech go z rąk twoich otrzyma,