Tyś młody, blady, lecz namiętne bole

Gorzały długo na twym smagłym czole.

Złe oko twoje choć mnie nie urzekło,

Choć jak meteor błysnąwszy uciekło,

Zgadłem, że Turek takiego człowieka

Powinien zabić — lub niech sam ucieka.

Tam — tam — poleciał — śladem jego biegu

Szły mimowolnie oczy me wzdłuż brzegu,

A chociaż z taką szybkością prześcignął,

Choć jak latawiec tylko w oczach mignął,