A wtem koń zarżał niecierpliwy zwłoki,

I rżenie echem odbiły opoki.

Giaur za miecz porwał, i szczęk rękojeści,

Wybił go nagle z tej niemej boleści,

Jak zbójcę budzi krzyk sowy złowrogi;

Znowu koniowi w bok wraził ostrogi:

Dalej, w cwał koniu, tu idzie o życie! —

Znowu koń czarny zagrzmiał po granicie;

Chyży jak dziryt24 — leci wzdłuż zatoki,

Dalej ku morzu — wpadł między opoki.