Nie widać twarzy — znikła strusia kita,

Na chwilę grzmiące ucichły kopyta.

Raz tylko wstrzymał rumakowi wodze

I nieruchomy, chwilę stał na drodze,

Chwilę — i znowu opoka zabrzmiała,

Giaur poleciał, jakby go śmierć gnała.

Straszna to chwila, w której duch rozkręci

Za jednym razem cały zwój pamięci,

I w jedną drobną kroplę czasu zleje

Życia bolesne i zbrodnicze dzieje!