W jego haremach gniazdo niedoperzy30,

Zamiast strażnika puszczyk krzyczy z wieży.

W ogrody czasem dziki pies przybieży,

Spragniony wyje na suchą fontannę,

Stoją wód łoża z marmuru usłane

Lecz owdowiałe — bo zdroje wymarły,

Zielska się dzikie na dnie rozpostarły.

Niegdyś jak wdzięcznie fontanny tu grały.

Łagodząc nieba wschodniego upały,

Niegdyś tryskając srebrnej rosy tęczę