Zarówno miłe i sercu i oku,

Gdy was przychodzień z gór Kolonny wita13,

Wraz nagły urok źrenice mu chwyta,

I myśl pogrąża w dumy tajemnicze.

Tu szklane morza cichego oblicze

Na falach drobnych jak uśmiechu dołki,

Gór okolicznych odbija wierzchołki

Strzegące brzegów, z którymi łagodnie

Zdają się igrać rajskie wody wschodnie.

Jeśli się wietrzyk chwilowy prześliźnie,