I złamie szyby na modrej płaszczyźnie,

I kwiecie z brzegu przyniesione miota,

Jakaż w tym wietrze wonia i pieszczota!

Tam na skał wierzchu, u ścieku poników14

Błyszczy się róża, sułtanka słowików15,

Jej brzmią pochwały kochankowie leśni,

Ona rumieńcem dziękuje za pieśni.

Śliczna i skromna, królowa ogrodów,

Nietknięta wichrem, niezwiędła od chłodów

Nie znając naszych zim niebezpieczeństwa,