Jakby we własnym zakochana dziele,

Dziwna! że dzieła własnego się zrzeka,

I dziś natura wpuszcza tu człowieka,

Który, odwieczny miłośnik zniszczenia,

Ogród Edeński na nowo wyplenia,

I jako leśny dzik kwiecie wytłacza

Niepokropione znojami oracza

Ani znające ręki ogrodnika!

Tu kwiecie samo dokoła wynika,

Za tyle wdzięków, za taką obfitość