Często on marzy, bezprzytomnie gada

O pięknej pannie, która w morze wpada,

Słyszy szczęk mieczów, strzały nad opoką,

I widzi Turka konające oko.

Ilekroć na tym wierzchu skały stawa,

Grozi mu z dołu jakaś ręka krwawa, —

On sam ją widzi i, czyja, pamięta;

Ręka pałaszem od ciała odcięta

Wystaje z ziemi i kiwa nań w dali,

Ażeby skoczył ze skały do fali.