To serce jest jak pelikan, gdy leci

Przez obszar pustyń, do gniazda, do dzieci,

Krew swą gotowy na żywność im przelać,

Życie z głodnymi nie skąpy podzielać;

Już dziobem piersi rozranił szlachetne,

I widzi tylko swe gniazdo — bezdzietne.

Najsroższe męki, które nędzni znoszą,

Samotnej duszy zdają się rozkoszą,

Sierocej, stepem otoczonej dzikim,

Trawiącej czucia niedzielone z nikim.