Troskliwie swego trzymała pacjenta.

LXXXVI

Mówię, jak było. Prawdziwy poeta

Kłamstwa nie znosi ani stawia na nim

Gmachów; nie jest to sztuka i zaleta

Zrobić poezję myśli rozkiełzaniem

Wolniejszą niźli proza. Chyba że ta

Fikcja ma zwać się: poetyzowaniem,

Tym smakołykiem, na którym wieszcz łowi

Jako na wędę dusze szatanowi.