Już nie wystarczą nocnych muzyk tony.

Blask, co jak srebro kapie na odzienie

Lasów i rzuca czar na świat uśpiony,

Wnika też w serce, spokój zeń wypłoszy,

Potem otula je w półsen rozkoszy.

CXV

Julia siedziała na pół opleciona,

Pół uchylając gorące uściski,

A całym ciałem drżeli — on i ona.

Sądziła jednak, że jeszcze niebliski