Prąc się pośród fal pracowitej nacji,

Rzadszych już, bo się zewsząd otwierają

Bramy na odgłos dzwonków i kolacji

Żądni mieszkańcy do domów wracają.

Don Juan, młody „grzesznik z dyplomacji”,

Jedzie w powozie, mija, jak się rzekło,

St. Jamesa pałac i St. Jamesa „piekło615”.

XXX

Jadą przed hotel. Z drzwi płyną lokaje

Wyfrakowani; dokoła już stoi