Więc Julia-pani przy Antonii-służce

Leżały, jak dwie babie102, pełne trwogi,

Mniej przed wampirem, co się we krwi pluszcze,

Niż przed żołdactwem z sąsiedniej załogi.

Tak przytulone na jednej poduszce

Przemęczą całą noc obie niebogi,

Póki nie wróci wierny mąż. O świcie

Wołając: „Otóż mnie masz, moje życie!”

CXLII

Wreszcie głos Julia z piersi wydobyła: