Lecz czegóż płaczę? Czyż nie jestem matki
Swej córką? Szkoda mych łez i urody.
Nie spodziewałaś się, matko kochana,
Że się dostanę — biedna — w moc tyrana...
CLVI
Czy-ć o Antonię zazdrość, mężu tkliwy?
Widziałeś, jak jej przytuliłam skronie
Do piersi, gdyś wpadł i twój obelżywy
Zastęp. Ha! Szukaj, bezwstydny — nie bronię;
A bądź drugi raz bardziej litościwy